Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

January 09 2012

08:07

Jak zacząłem wstawać przed piątą rano. Poradnik dla śpiochów w 4 punktach.

Jestem strasznym śpiochem. Uwielbiam spać. Ale miewam spore problemy z zaśnięciem. Jak już jednak zasnę… Mój mózg ma to do siebie, że nie umie walczyć z potrzebą snu. Kiedy jestem śpiący po prostu zamykam oczy i z łatwością przechodzę w tę fazę, która nazywana jest potocznie snem. Moje problemy z zaśnięciem sprawiają, że nie mogę się wyspać, bo jak się przez 3 godziny człowiek wierci na łóżku, to jak ma rano wstać? Jest to dość mocno utrudnione. A to właśnie rano najbardziej tego snu potrzebuję. Dodatkowo jestem tzw. „sową”, czyli największa aktywność u mnie przypada na wieczór lub późny wieczór. Co oczywiście utrudnia wstawanie o przyzwoitej porze, nie mówiąc już o naprawdę wczesnym wstawaniu. Dzisiaj, nie będzie jednak o tym, jak zasypiać, bo to opowieść na oddzielny wpis. Podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami co do tego, jak zacząć wstawać naprawdę wcześnie rano.

Z pewnych powodów musiałem nauczyć się wstawać wcześnie i to bardzo wcześnie, bo już o 4:15 często byłem na nogach. Dla człowieka, który potrafił wstać do pracy o godzinie 10 a czasem nawet o 11 to była ogromna zmiana. Nie wiem, czy to jest zmiana na stałe, czy tylko na jakiś czas. Wstaje tak jednak, z drobnymi przerwami i lekkimi modyfikacjami godziny wstawania, od ponad 2 miesięcy więc można przyjąć, że jakieś doświadczenie w tej materii już posiadam. Dodam, że w weekendy i dni wolne od pracy śpię ile fabryka dała.

Pomyślałem jednak, że takich jak ja, ludzi kochających spanie ale muszących wstać o nieprzyzwoitej godzinie rano, jest pewnie znacznie więcej, więc mogę się podzielić swoimi spostrzeżeniami co do tego, jak ja zacząłem wstawać wcześnie rano będąc zatwardziałym śpiochem.

  1. Po pierwsze i chyba najważniejsze (oraz najbardziej oczywiste) musisz mieć dobry powód do wczesnego wstawania. Wstawanie dla samego wstawania, jest raczej bez sensu. Czy to będzie chęć biegania wcześnie rano, czy może żona poprosi abyśmy wcześniej do domu z pracy wracali – nie ważne. Dobry powód musi być. Gadanie, że dzień dłuższy, też nie starczy na dłużej. Bo dzień wcale nie będzie wiele dłuższy, za to bardziej męczący. No, chyba, że dla Ciebie to właśnie będzie dobry powód, który zmotywuje do pobudki zanim jeszcze wstanie słońce.
  2. Dobry budzik to podstawa. Bez tego ani rusz. Najlepiej jak jest to jakiś telefon czy inny sprzęt elektroniczny, w którym możemy do budzenia ustawić dowolny dźwięk czy muzykę. Ważne, żeby to, co nas ma rano obudzić zmusiło nas do jakiejś reakcji emocjonalnej. Chodzi mi o to, że może to być jakaś piosenka, która przypomni nam o czymś miłym lub jakiś śmieszny dialog, który nas rozbawi. Zwykłe „pi, pi, piii” kiepsko działa na dłuższą metę. Po jakimś czasie mózg uczy się to filtrować.  Musi to być coś, co rano zmusi nas do jakiejś innej reakcji niźli tylko wyłączenie tego wkurzającego „bibczenia” i dalsze kontynuowanie snu. Mnie od jakiegoś czasu budzi Król Julian i robi to skutecznie. Co prawda już nie jest tak zabawny jak na początku, ale jeszcze spełnia swoją rolę.
  3. Do porannego wstawania trzeba się wcześniej przygotować przed zaśnięciem. Ja zawsze zanim zasnę nastawiam się na do porannego wstania. Wyobrażam sobie jak zrywam się rano do budzika, wyłączam go i idę do łazienki ulżyć pęcherzowi oraz umyć zęby. Kiedy zasypiamy tak nastawieni to pewne czynności rano wykonujemy niejako z automatu. Ma to szczególne znaczenie dla takich ludzi jak ja, którzy dość długo dochodzą rano do siebie. Zawsze miałem ten problem, że rano prawie bezwiednie wyłączałem budzik i szedłem dalej spać. Lub w najlepszym razie co 10 minut włączałem przycisk „drzemki” i tak potrafiłem przespać jeszcze nawet półtorej godziny. Kiedy jednak „programowałem” swoje poranne działania przed zaśnięciem wyrobiłem w sobie nawyki, które teraz, działają już niejako automatycznie. Ale nadal jeszcze co jakiś czas je sobie wieczorem odświeżam, bo wcale nie jest tak, że te nawyki są niezmienne. Jak się o nie nie dba, to zanikają.
  4. Budzik nie może leżeć w zasięgu ręki. To kolejna z tych oczywistych prawd o których często zapominamy. Najlepiej jak leży on na tyle daleko, że nie da się go zignorować a zarazem wyłączenie go zmusi nas do wstania i przejścia się po mieszkaniu w celu uciszenia krzykacza. Jak wiadomo nic tak nie rozbudza jak odrobina ruchu. Nawet te kilka kroków. To jest dość ważne, szczególnie na początku walki o poranne wstawanie, ponieważ łatwo ulec pokusie drzemki i uwierzyć, że za 10 minut na pewno już wstaniemy. I tak przez najbliższe kilkadziesiąt minut, aż okaże się, że już dawno zaspaliśmy. Budzik musi leżeć poza zasięgiem naszych rąk.

Nie wierzcie jak ktoś Wam powie, że nawyk można w sobie wyrobić w 30 dni. Na pewno nie jeśli musicie nauczyć się czegoś, co jest całkowicie niezgodne z Waszą dotychczasową filozofią lub musicie przełamać swoją naturę. Wczesne wstawanie jest zapewne dla większości ludzkiej populacji problemem, bo sen jest czymś, bez czego nie da się żyć. Mówią, że „kto rano wstaje temu pan Bóg daje”, ale prawdą jest, że „kto rano wstaje, ten jest niewyspany”. Dlatego też zapewne w ciągu dnia, po 4 czy 5 godzinach snu w nocy, dopadnie Was senność. Ja czasami po obiedzie nie dawałem rady i ucinałem sobie godzinę lub dwie drzemki. Nie jest to najlepsze wyjście, ale czasami się po prostu nie dało nie zasnąć, więc ulegałem. Najważniejsze to się tym nie przejmować za bardzo. Czasami też już o 20-21 byłem w łóżku. Dlatego właśnie twierdzę, że tak wczesne wstawanie niewiele wydłuża dzień, albo przynajmniej nie zawsze wydłuża dzień. Po jakimś czasie jednak można już z tą sennością walczyć ze sporym sukcesem. Wszystko to jednak wymaga czasu, dlatego nie radzę się spieszyć. Z miesiąca na miesiąc powinno być lepiej.

Jak już wspomniałem wyżej, wczesne wstawanie ogranicza się tylko do dni pracujących, a kiedy mogę śpię do oporu. Bo i po co wstawać o 5 rano, kiedy nie ma co robić? Wstając rano do pracy, mam jeszcze jedną zasadę, że praktycznie w ciągu 15, góra 20 minut wychodzę z domu. To jest związane z punktem pierwszym niniejszego wpisu. Nie mógłbym jako powód wczesnego wstawania podać na przykład chęci poczytania czy popisania, bo zwyczajnie nie przekonałoby mnie to do takiego poświęcenia. Pomimo tego, że tak bardzo lubię czytać. Dopiero po jakiś 3 czy 4 godzinach od wstania, wypiciu ze dwóch kaw i rozbudzeniu się mógłbym w miarę bezpiecznie siąść i poczytać książkę. Chociaż nie ma pewności czy bym przy tym nie zasnął.

December 13 2011

17:10

December 09 2011

10:52
09:25

December 08 2011

06:33

December 01 2011

11:45

November 07 2011

08:04

November 03 2011

14:43

November 02 2011

15:04

October 31 2011

20:25

October 28 2011

07:48

October 24 2011

10:59

September 22 2011

11:08

September 20 2011

10:57

September 18 2011

10:00

September 12 2011

12:43

August 02 2011

08:06

July 22 2011

08:32

July 17 2011

18:13

June 23 2011

10:20
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.